niedziela, 10 marca 2013

pianino akustyczne nowe czy używane, które kupić?

   Ustalmy, że w tej kwestii nie ma jednak jasności, bowiem wchodzi w grę element subiektywnej oceny - wrażliwości każdego pojedynczego człowieka. Wielu sądzi, że używany instrument jest wyeksploatowany i utracił większość ze swej sprawności muzycznej, nie wspominając już o wyglądzie. Dla innych z kolei, nie ma jak porządny sprzęt z salonu muzycznego opatrzony lśniącym lakierem i hologramowymi naklejkami. Ze względu na tę właśnie "wrażliwość" pominę kwestie ceny a skupię się na dobrym dopasowaniu instrumentu do muzyka.
   Zawsze trzeba polegać na swojej wrażliwości co do kontaktu z klawiaturą, jej dynamiki, na własnych doznaniach odsłuchu barwy dźwięku, tempach, na reakcji tłumień i wzmocnień. Jednak określenie zdolności samego instrumentu należy do specjalisty, bo są rzeczy o których nawet filozofowie nie śnili, a specjalista korektor-stroiciel po prostu wie.
    To co zastajemy w salonie muzycznym jest w najlepszym przypadku gotowym do gry instrumentem, który poniesie debiutanta i arcymistrza, ale dopiero po jakimś czasie i w swoim miejscu odsłoni swoje walory i słabości. Korekty będzie wymagało niemal wszystko a jej zakres może zaskoczyć nawet gdy mamy do czynienia z najlepszymi markami. Niestety spotykam się z sytuacją, gdzie współcześni producenci pianin uciekają się do coraz częstszego używania plastiku i blachy tam gdzie kiedyś używano dobrej jakości drewna. Nic więc dziwnego, że takie instrumenty brzmią metalicznie. Niestety w dobie obniżania kosztu stawia się nacisk na marketing a nie na jakość.
    Z drugiej strony mamy rynek wtórny z używanymi instrumentami a co za tym idzie pojedyncze sztuki o bliżej nieokreślonej przeszłości lecz zazwyczaj wyraźnie zarysowaną historią na wszystkich elementach zarówno obudowy jak i wnętrza. Można zadać pytanie, czy warto niekiedy nawet okazyjnie stać się właścicielem takiego instrumentu?
   Wyobraźmy sobie sytuację, gdzie ponad 100-letnie pianino, dawniej intensywnie grane i będące ozdobą salonu, dziś nieużywane i nie strojone około 20 lat, stoi i kurzy się w kącie zastawione stosem niepotrzebnych rupieci. Należy przypuszczać, że stoi tak, bo jest zepsute i co najwyżej można zagrać na nim ramotkę z westernu. Nic bardziej mylnego, warunek jednak jest taki, jeśli kondycja konstrukcji instrumentu i jego mechanizm są wciąż sprawne i nie wykazują znaczących ubytków, to należy sądzić, że oparł się próbie czasu i można zainwestować w jego renowację. Powód by tak twierdzić jest jeden, otóż ten właśnie egzemplarz jak wiele mu podobnych budowane były aby trwać. Jego konstruktorzy i producenci pokładali w nim wszystkie ambicje i nie raz dorobek swego życia, by szczycić się zdobytymi wyróżnieniami i medalami na targach czy konkursach muzycznych a niekiedy aprobatą królów co skutkowało zdobywaniem licznych odbiorców.

O tym jak ważna jest wilgotność dla instrumentu czytaj dalej.

pianostroiciel.pl

7 komentarzy:

  1. Nie wyobrażam sobie granie na rozstrojonym pianinie, choć zdarzyło mi się mieć takową okazję. Kiedyś przyjechałem do wiejskiego domu kultury dać koncert, w którym takie cudo stało. Na szczęście mieszkańcy byli tak uprzejmi i tak gościnni, że mam tak dobre wspomnienia z tego miejsca, że nawet rozstrojone pianino tego nie przyćmiło. Sam w domu mam starą Legnicę, do której jestem tak przywiązany, że raczej nigdy nie sprzedam. Stroję ją mniej więcej raz na pięć lat i to jej wystarczy. Teraz jestem od kilku miesięcy posiadaczem nowego instrumentu hybrydowego GP-300 więc problem ze strojeniem odszedł w zapomnienie. Do tego instrument ten brzmi rewelacyjnie, a mechanizm jest żywcem ściągnięty z wysokiej klasy akustyka. Postęp techniczny teraz jest niesamowity jeżeli chodzi o instrumenty cyfrowe, które coraz bardziej odwzorowują akustyczne. Oczywiście pracy dla dobrych stroicieli nigdy nie zabraknie, bo póki co instrumenty akustyczne chyba nigdy do końca nie znikną, przynajmniej z tych największych sal koncertowych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo za tę opinię i cieszę się, że tak świadomie podchodzi Pan do korzystania z instrumentu, jakikolwiek by on nie był. Pragnę jedynie aby zwrócił Pan uwagę, przy tak rzadkim strojeniu wspomnianej Legnicy, aby zapewnić jej stałe nawilżanie i środki przeciw molom "wełniaczkom" http://pianostroiciel.blogspot.com/2013/03/strojenie-wilgotnosc-otoczenia.html
      Dziękuję za poświęcony czas!

      Usuń
  2. Zgadzam się z przedmówcą, hybrydowe instrumenty są naprawdę dobrą alternatywą dla akustyków, choć z pewnością ich w 100% nie są w stanie zastąpić. No i ta przewaga cyfrowych nad akustycznymi, że nie trzeba stroić. Ale za to akustyczne, to instrumenty z duszą i własną historią. Coś za coś, nie można mieć wszystkiego choć znam osoby, które mają w swoich domach dobre akustyki i wysokiej klasy cyfrowe piana.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za ten głos, jak widać w temacie doboru instrumentów mamy parytet i nie jest potrzebna emancypacja!
      Słuszna obserwacja, żaden typ instrumentu nie wyklucza posiadania drugiego, odmiennego pod względem typu lub technologii wykonania. Ja też, gdy tylko nadarza się okazja, powiększam swoje zbiory o np. organy elektryczne lub inne dźwiękotwórcze "przyrządy muzyczne" jak cytra itp. Z tą duszą, to polemizowałbym ale to już zupełnie inny temat. Sądzę, że temat hybryd jest pretekstem do kolejnego posta...

      Usuń
  3. U mnie w kawiarni stoi akustyczne, bo uważam że to są instrumenty z prawdziwą duszą, ale mój znajomy restaurator zakupił niedawno właśnie hybrydowe pianino i muszę przyznać, że jak usłyszałam brzmienie, tego instrumentu to nie wierzyłam, że to cyfrowe pianino.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja z kolei ugrzęzłam w dość nieciekawej sytuacji. Oglądałam wczoraj używane pianino marki SAMICK, które sprzedawał mój sąsiad. MIeszkam za granicą, na "końcu świata", najbliższa możliwość zakupienia używanego instrumentu to odległość minimum 40-50 km ode mnie. Pojechałam tam z ciekawości z moją nauczycielką gry na pianinie, ponieważ najbliższy stroiciel pianina mieszka w odległości 60 km ode mnie. Postanowiłyśmy najpierw zerknąć na to pianino zanim wezwiemy stroiciela z tak daleka. Pianino jest z 1997 roku, używane było codziennie do 2007, strojone ostatni raz w 2002 roku(?!) Od 2007 roku stoi w salonie nie używane. To co zauważyłyśmy: po naciśnięciu prawego pedała pianino wydaje prawidłowe dźwięki od połowy pianina do prawej strony, zaś od lewej strony do połowy pianina nie słychać "rozciągania" dźwięku. Druga sprawa: grając na pianinie mam wrażenie, że klawisze po lewej stronie naciska się dużo lżej niż te po prawej stronie, które stawiają pewien "opór". Poza tym pianino było bardzo rozstrojone. Sprzedający twierdził stanowczo, że to żaden problem i wszystko działa normalnie, a zauważone problemy to tak zwane "drobne problemy". Zastanawiam się, która strona ma więcej do zyskania, a która do stracenia. NIestety gram na pianinie dopiero od 3 miesięcy więc nie mam w tej kwestii zbyt dużego doświadczenia. Alicja

    OdpowiedzUsuń
  5. Pianino to często inwestycja na całe życie. Lepiej więc wydać więcej i kupić nowy sprzęt, który posłuży nam przez lata niż męczyć się z ciągłą naprawą używanego instrumentu. Osobiście polecam ten sklep: http://www.music-concept.pl/index.php?dalej=24&gzmlink=gr,mgr,lang&id=187,187,1&gr=187&id_kat=275&mgr=187&lang=1&id_nad=275 Mają tu szeroki wybór w różnym przedziale cenowym i wysoką jakość produktów.

    OdpowiedzUsuń